środa, 26 marca 2014

"Basia pyta..." - jobcoaching, autostradą do kariery?


Zapraszamy Was na dwu - dniowe szkolenie "Coaching kariery i jobcoaching - szkolenie specjalistyczne dla coachów". Tym razem warsztaty przeznaczone są dla osób, które znają już podstawy coachingu i potrafią posługiwać się narzędziami coachingowymi. Przeczytajcie wywiad z prowadzącą dr Katarzyną Ramirez - Cyzio. 


**********************************************************************************************

Jobcoaching, a career coaching - czym sie różnia?

To ważne pytanie, bo wiele osób na rynku myli te pojęcia. Różnica tkwi w … Kliencie. Jobcoaching dotyczy pracy z osobami, które mają jakąś barierę zatrudnialności: są to osoby niepełnosprawne, rodzice samotnie wychowujący dzieci, osoby długotrwale bezrobotne, zwolnione z zakładów karnych, po leczeniu z uzależnienia itp. W jobcoachingu coach towarzyszy Klientowi także w procesie adaptacji zawodowej. Career coaching dotyczy głównie osób aktywnych na rynku pracy, chcących coś zmienić w swoim życiu lub zaplanować swoją karierę od nowa, a także dla tych które być może "utknęły" gdzieś w swoim rozwoju i potrzebują wsparcia aby pójść dalej.

Jobcoaching... autostrada do kariery? Czy coaching kariery jest skuteczny? A jeśli tak, to dlaczego jest skuteczny?

Coaching dotyczący tematów związanych z sytuacją pracy jest równie skuteczny, jak każdy inny coaching. Skuteczna jest sama metoda dlatego również w tym obszarze coaching przynosi rezultaty. Ważne jest jednak aby pamiętać, że sama metoda nic nie zdziała, Klient chcący skorzystać z coachingu kariery czy jobcoachingu musi być gotowy na zmianę, na działanie.

Jakimi narzędziami posługuje się coaching kariery?

Wszystkimi, których stosuje się w coachingu. Inaczej jednak rozłożone są akcenty. W coachingu kariery i jobcoachingu wiele czasu poświęcone jest odkrywaniu zasobów Klienta i ich wiązania ze światem pracy. To chyba największa różnica w prowadzeniu procesu. Wprost z tego wynika większa ilość narzędzi wspierających odkrywanie przez Klienta swoich zasobów, talentów.

Czy warsztaty adresowane są do coachów którzy będą prowadzić klientów, czy również do osób, które chcą wykorzystać tę wiedzę do własnych celów?

Podczas warsztatów pracujemy na trzech poziomach: - pierwszy, to doświadczanie procesu na sobie - drugi, to omówienie narzędzi i ich zastosowania - trzeci, to ćwiczenie pracy z Klientem pod superwizją. Osoby, które będą uczestnikami tego warsztatu mogą oczywiście wykorzystać tylko wiedzę z pierwszego poziomu. Ważne jest jednak, aby wszyscy uczestnicy przeszli szkolenie z coachingu, ponieważ podczas warsztatu nie wracamy do podstaw pracy coachingowej.

Prowadzisz warsztaty z coachingu kariery, a czy sama byłaś kiedy poddawana takiemu coachingowi?

Tak. Miałam w życiu taką sytuację, kiedy potrzebowałam wsparcia w planowaniu swojej dalszej ścieżki kariery. Poprosiłam wtedy koleżankę coacha kariery o pomoc. Z uwagi na specyfikę mojej pracy - wystarczyła jedna sesja :-).

Czy lubisz pracować z klientami w tym nurcie?

Tak, nawet bardzo. To ogromna radość patrzeć na moment, w którym Klient odkrywa swoje powołanie, buduje swoją ścieżkę. A jeszcze więcej radości sprawia, gdy widzi się te osoby po latach, gdy osiągają sukcesy, idą w zgodzie ze sobą, są szczęśliwi wykonując pracę.

Jeśli chciałabyś coś dodać....

Zapraszam wszystkich, którzy chcą odkryć swoją ścieżkę w coachingu lub poza nim, wszystkich, których interesuje ten temat. Mogę obiecać, że będzie interesująco, mocno narzędziowo, praktycznie - czasami trudno, a czasami wesoło :-).

************************************************************************

ZAPRASZAMY!

COACHING KARIERY I JOBCOACHING - Szkolenie specjalistyczne dla coachów
5-6 kwietnia 2014, 9:30-18:00
 Kraków, ul. Powroźnicza 6/2


Do Zobaczenia!

dr. Katarzyna Ramirez - Cyzio, certyfikowany International Coach i Business Coach ICC. Akredytowany superwizor Izby Coachingu. Doświadczony menedżer i doradca biznesu. Specjalizuje się w executive i team coachingu dla kadry zarządzającej.

czwartek, 20 marca 2014

Piramida potrzeb Maslowa, a odżywianie się - artykuł Małgorzaty Zięby


Jedzenie stało się sposobem na zaspokajanie olbrzymiej ilości potrzeb psychospołecznych. Gdyby było wyłącznie „paliwem”, które zaspokaja tylko biologiczne potrzeby organizmu, leczenie zaburzeń odżywiania, czy nawet zwyczajne odchudzanie, nie byłoby tak skomplikowane… Niestety odczuwanie głodu i sytości nie jest regulowane jedynie mechanizmem fizjologicznym. W zrozumieniu jak wiele potrzeb może być przenoszone na relacje z jedzeniem może pomóc powszechnie znana i kojarzona piramida potrzeb Maslowa. Relacje z jedzeniem okazują się czasem bardziej skomplikowane, niż by się wydawało.

Potrzeby wyróżnione przez Maslowa


POTRZEBY FIZJOLOGICZNE
To podstawowe potrzeby związane z przetrwaniem, egzystencją, a zatem i z zaspokojeniem głodu, dostarczeniem wody, tlenu, snu czy kontaktów seksualnych. Jak się to ma do jedzenia? Jeśli chodzi o głód, sprawa jest oczywista. Jedzenie daje energię, która pozwala na podtrzymywanie podstawowych funkcji życiowych, generowanie ciepła, rozwój organizmu, wykorzystanie przyswojonych składników pokarmowych w substancje potrzebne w procesach metabolicznych. Wiele badań wiąże niedosypianie z nadwagą. Nie tylko dlatego, że kładąc się później spać, jest więcej czasu na wieczorne jedzenie, picie i przekąszanie. Poziom leptyny - hormonu, który informuje mózg, że już wystarczająco dużo zjedliśmy jest niższy u osób, które się nie wyspały. Za to poziom greliny, która z kolei stymuluje apetyt, jest wyższy. Samo niedosypianie powoduje, że jesteśmy rocznie nawet 5 kilogramów ciężsi. 

POTRZEBY BEZPIECZEŃSTWA
To potrzeby tzw. środowiska psychicznego i emocjonalnego. Składają się na nie bezpieczeństwo życia, stabilności, porządku i eliminowania zagrożeń. Jest to jedna z ważniejszych potrzeb we współczesnym świecie, w którym sporo mówi się o kryzysie, braku pewności porządku świata jak i stałości. W kontekście jedzenia zaspokajana jest przez świadomość pojawienia się następnego posiłku. Stąd np. kompulsywne czasem gromadzenie zapasów żywności. Wystarczy spojrzeć na supermarkety w przeddzień święta państowego.

Intuicyjnie nasuwa się na tym poziomie związek jedzenia ze stresem – rzeczywiście dla olbrzymiej liczby ludzi objadanie się pełni rolę „regulatora napięć”, który pozwala choćby na chwilę odsunąć od siebie myśli o trudnych sprawach i odzyskać poczucie bezpieczeństwa. Chwilowy przypływ euforii, będący następstwem procesów fizjologicznych towarzyszących poczuciu sytości (zmiany poziomu neuroprzekaźników) podtrzymuje ten obrany wcześniej sposób na radzenie sobie z przykrymi emocjami. 

POTRZEBY PRZYNALEŻNOŚCI
To potrzeby związane z chęcią nawiązywania kontaktów z ludźmi i bycia w relacji z otoczeniem (afiliacji, miłości). Potrzeby te w większości zaspokajane są przez rodzinę i najbliższych znajomych. Jedzenie może być wyrazem tożsamości narodowej i przynależności do grupy (spożywanie potraw narodowych i regionalnych), sposobem wyrażania poglądów np. wegetarianizm). Szukamy znajomych jedzących podobnie do nas. Badania pokazują, że jeśli w swoim bliskim otoczeniu mamy osoby otyłe, ryzyko, że nasza waga wzrośnie jest dużo wyższe. 

Dając prezenty w postaci jedzenia (czekoladki, ciastka, zaproszenia na obiad) wiele osób zaspokaja potrzebę miłości. Jest to często wyraz sympatii oraz wdzięczności wobec kogoś. Wiele ludzi ma kłopot z wyrażaniem uczuć wprost czy z powiedzeniem czegoś miłego, wtedy przygotowuje lub obdarowuje jedzeniem, czasem w tym mocno przesadzając. Pożywienie jest „spoiwem” łączącym członków rodziny (wspólne zasiadanie do obiadu), sposobem na uczczenie ważnych uroczystości (jedzenie weselnego tortu) i tak dalej…

Gdy kolejna porażka lub bolesny zawód naruszają nasze poczucie dobrostanu – jedzenie pozwala na chwilę odzyskać dobry nastrój, pełnić rolę „pocieszyciela”. Mechanizm taki często powstaje już w dzieciństwie – gdy rodzice próbują pocieszyć zasmucone dziecko, oferując mu słodycze, wyjście na lody lub przygotowanie ulubionej potrawy. Takie zachowanie jest często przenoszone do dorosłego życia i staje się źródłem wielu trudności – dzieje się tak wówczas, gdy człowiek nie dysponuje żadnymi innymi metodami na poprawę samopoczucia. 

Kiedy czujemy się samotni, nie mamy z kim porozmawiać a potrzebujemy bliskości, ciepła, jedzenie może stać się „substytem więzi” . Dla niektórych osób może być sposobem na poradzenie sobie z samotnością, jest kojarzone z ciepłem rodzinnego domu, z bliskością ukochanej osoby (już od czasu, gdy jako dzieci byliśmy karmieni piersią).

POTRZEBY SZACUNKU I UZNANIA
Mają dwa oblicza, po pierwsze wynikają z własnego pozytywnego obrazu oraz takiego w oczach innych ludzi. Biorąc pod uwagę jedzenie, potrzeba ta realizowana może być przy pomocy wybierania szczególnych i prestiżowych produktów żywnościowych, dających poczucie wyjątkowości. Moda na zdrową żywność powoduje, że kupujemy drogie, trudno dostępne produkty, wyszukujemy specjalne sklepy itp. I choć to dobra moda, w wielu przypadkach kierowana jest bardziej potrzebą uznania niż dbaniem o siebie. 
Warto wspomnieć na tym szczeblu także o wyrażaniu uczuć religijnych poprzez jedzenie (poszczenie, wigilie, śniadania wielkanocne), czy o funkcji podtrzymania tradycji (przepisy babci, tradycyjna polska kuchnia), a także o jedzeniu będących elementem sztuki uwodzenia („przez żołądek do serca”). Jedzeniem można dać wyraz adoracji.

POTRZEBY SAMOREALIZACJI
To najbardziej wysublimowane potrzeby w całej hierarchii Maslowa, rozumiane są jako realizację takich działań, do których jednostka czuje, że została powołana. Jak odnieść je do jedzenia? Dążenie do mistrzostwa w gotowaniu jest spełnianiem tej potrzeby. Gotowanie dla innych, poszukiwanie nowych smaków, nowych kompozycji pozwala się rozwijać oraz zyskać aprobatę i szacunek za umiejętności kulinarne. Kobieta poprzez karmienie innych, przygotowywanie posiłków może czuć, że realizuje się jako matka, partnerka, opiekunka domowego ogniska. 

Jeśli odkryjemy swoje niezaspokojone potrzeby i damy sobie miejsce na przeżycie różnych uczuć z nimi związanymi – to już zrobimy dla siebie dużo dobrego. Jeśli zauważymy ich związek z nadmiernym jedzeniem – mamy sporą szansę na odzyskanie kontroli nad odżywianiem się i na zmianę nawyków. Jeśli np. odkryjemy, że najczęściej sięgamy po dodatkową porcję przysmaku, gdy jesteśmy zdenerwowani- samo, zauważenie tego stworzy możliwość do poszukiwania alternatyw i nowych możliwości. Dla wielu osób w uzależnieniu od jedzenia chodzi o panowanie nad własnym życiem i schronienie się przed potrzebą miłości. Popadamy w nienaturalną więź z jedzeniem i to z niej czerpiemy siły do życia, nie zaś z kontaktów z innymi ludźmi. Jest ona miarą naszego niepokoju i nieumiejętności radzenia sobie z życiem.


Nie przechodźmy na dietę bez refleksji nad swoimi potrzebami. Pozbawiając się jedzenia „przypadkiem” możemy pozbawić się czegoś znacznie ważniejszego niż kalorie. Ważne, by mieć z tym kontakt i przygotować się na ewentualne niedogodności z tym związane. Temat na pewno wart jest dalszego badania, tym bardziej, że nie łatwo spotkać się z jego szerszym omówieniem w literaturze.

*********************************************************************************

Jeżeli jesteście zainteresowani tematyką psycho-dietetyki, polecamy nadchodzące warsztaty:
DZIEŃ DBANIA O SIEBIE - 29 marca 2014 r., godz. 9.30-15.30
Kraków, ul. Powroźnicza 6/2
Zapraszamy!

artykuł w wersji rozszerzonej można przeczytać również na: http://www.centrumzaburzenodzywiania.pl/artykul/potrzeby-psychiczne-wyrazane-jedzeniem#.UymuiYVNH1X

wtorek, 18 marca 2014

Powitajmy wiosnę! "Basia pyta" - jak żyć sto lat?

Na Powroźniczej zawitała WIOSNA! Choć pogoda za oknem bywa markotna, a do kalendarzowej wiosny zostało kilka dni,  postanowiliśmy nie poddać się marazmowi szarości i zapraszamy Was już 29 marca na "Dzień dbania o siebie". 

W programie spotkania:
- Wiosenne porządki w diecie (‘The best of’ w twoim koszyku na zakupy) 
- Dlaczego wbrew postanowieniom często jemy za dużo?
- Jakie potrzeby zaspokajamy jedzeniem? 
- Jak żyć 100 lat (czy zdrowa dieta wystarczy)? 
- Z talerza do głowy – zmień dietę, zmień umysł! 
- Jak czytać etykiety (czyli z chemicznego na ludzki)?
- Czym jest marketing otyłości (jak nie dać się zmanipulować)?
- Co to jest margines bezwiedności, moment Harajuku?
- Co oznacza powtarzane na Okinawie powiedzenie Hara Hachi Bu?
- Twoje „koło zdrowia”- coachingowe podejście 

Zaintrygowani? Zatem aby umilić czas oczekiwania przygotowaliśmy kolejny wywiad z serii "Basia pyta..." tym razem w tematyce psychodietetyki, zdrowia i samopoczucia. Jak żyć sto lat? Wywiad z Małgorzatą Ziębą - psychodietetykiem i coachem. Przeczytajcie sami!

*************************************************************************


Basia: Dzień dbania o siebie czyli...
Gosia: Spotkanie związane z tematami, które w obliczu wiosny zyskują na znaczeniu. Po zimie chcemy coś zmienić, często zaczynając od swojego wyglądu. Robimy różnorakie porządki... w szafie, w lodówce, w ogrodzie. Wraz z rozkwitającą przyrodą sami chcemy kwitnąć. Planujemy odmłodnieć, wypięknieć, wyszczupleć :)... a nie zawsze to proste...
Nie trzeba się już będzie chować pod grubymi swetrami co niektórych może niepokoić. W dniu dbania o siebie chodzi o motywację i energię do dobrych dla nas zmian. A w grupie o to raźniej. Będzie miejsce na dyskusje, krótkie inspirujące filmiki, ćwiczenia coachingowe oraz ciekawostki psychodietetyczne. Czyli radość i dobra zabawa!

B: Czy "dzień dbania o siebie" jest adresowany tylko do kobiet?
G: Nie tylko. Panowie będą bardzo mile widziani :). Dzień dbania o siebie to nie plotki i rozmowy o ładnym makijażu czy najskuteczniejszej diecie cud. To dyskusja o zdrowiu, które jest wartością nie do przecenienia. A wiąże się ono z wieloma sprawami: i z wyglądem, z akceptacją siebie, z dobrym samopoczuciem, kondycją, energią, także z wagą - to wszystko jest istotne dla obydwu płci. Ostatnio np. byłam pod dużym wrażeniem przekąsek jakimi uczestnicy męskiego kręgu się raczyli. Nie były to stereotypowe chipsy, a seler naciowy z ziołowymi dipami :) Chociażby to świadczy o tym, że obydwie płcie chcą o siebie dbać- i bardzo słusznie!

B: Jak żyć 100 lat? Dowiemy się tego na warsztatach?
G: Na pewno poruszymy ten temat...a czy się dowiemy? :) Na pewno postaram się przybliżyć sposoby myślenia osób, które pomimo sędziwego wieku maja wciąż dużo energii i nie mam tu na myśli tylko "dziarskiego dziadka" którego filmiki na youtubie biją rekordy popularności. Dodam tylko, że to sposoby nie tylko związane z dietą.

B: Czym zajmuje się psychodietetyka?
G: Najprościej można określić psychodietetykę, jako naukę zajmującą się psychologicznymi aspektami odżywiania się człowieka. Jednak tak naprawdę jest to bardziej złożone. Gdyby jedzenie było wyłącznie „paliwem”, które zaspokaja tylko biologiczne potrzeby organizmu odchudzanie, czy leczenie zaburzeń odżywiania nie byłoby tak skomplikowane…Odczuwanie głodu i sytości nie jest regulowane jedynie mechanizmem fizjologicznym. To co wpływa na nasze apetyty, jest związane nie tylko z psychologią, ale też z genetyką, z socjologią, medycyną, a nawet z historią . Specjaliści od żywienia, dietetycy, lekarze, doradcy żywieniowi osobom ważącym za dużo przeważnie dają taki przekaz „Twoje problemy dotyczą jedzenia, jesz za dużo, nie tak jak trzeba, niezdrowo, zbyt kalorycznie, musisz koniecznie zabrać się za dietę, przejąć kontrolę, naprawić siebie”. Psychodietetyka podchodzi do sprawy inaczej. Zakłada, że problemy z wagą mogą wywoływać wyzwania życiowe, napięcia, trudy, które pozornie nie mają nic wspólnego z samym jedzeniem, jednak generują z nim problemy. Często wskazujące na coś bardzo istotnego, na miejsce gdzie tak naprawdę rozgrywa się prawdziwa „akcja”.

B: Wiele osób, zwłaszcza gdy nadchodzi wiosna, wręcz obsesyjnie przechodzi na różnego rodzaju diety. Czy na warsztatach poznamy tę jedyną właściwą dietę?
G: Właściwie odpowiedziałam na to pytanie wcześniej. Nie, nie będzie o diecie cud, bo chyba już wiemy, że takie nie istnieją. Jestem zwolenniczką podejścia by każdy jadł to co lubi i to co mu służy, żeby wybrał z tych wielu propozycji coś dla siebie, nie gubiąc intuicji i rozsądku. Najlepiej wypracować zdrowy sposób odżywiania się obowiązujący przez całe życie niż od czasu do czasu gubić kilogramy, potem je odzyskiwać, i znów gubić itd... Ale oczywiście ta pierwsza opcja wymaga cierpliwości, dlatego przegrywa z propozycjami krótkich, łatwych diet. Na warsztacie oczywiście możemy o tym podyskutować szerzej.

B: Na koniec, może jakiś żart psychodietetyczny?
G: <śmiech> Dlaczego Robin Hood? - Bo nie jadł! :)
I może coś nie do końca zabawnego ale może się mieścić w tej kategorii. Wciąż zadziwia mnie jak dużą rolę w osiągnięciu celu klienci kładą w specjalistach (coachu,psychodietetyku itp.) Miałam raz klientkę, która na pierwszym spotkaniu powiedziała, że słyszała iż niektórzy ludzie kiedy się stresują objadają się (do tej grupy się zaliczała) i że są tacy, którzy tracą apetyt i pod wpływem stresu w konsekwencji chudną. A skoro jestem psychodietetykiem być może będę umiała zrobić coś takiego by znalazła się w tej drugiej grupie ludzi. Niestety musiałam rozczarować klientkę, że nie posiadam takich mocy :)

**************************************************************************

Już nie możemy się doczekać warsztatów! Mamy nadzieję, że i Was zachęcił wywiad z Gosią
Koniecznie zapiszcie w kalendarzach: 

Dzień dbania o siebie - 29 marca 2014 r. godz. 9.30 - 15.30
ul. Powroźnicza 6/2 Kraków
Zapraszamy!

"Basia pyta" - hipnotyczna terapia zdziała cuda?

Wywiad z Agnieszką Rączką - psychoterapeutką nurtu Gestalt, pracownikiem Instytutu Psychoedukacji i Rozwoju Integralnego.

*************************************************************************

Basia: Dlaczego zostałaś psychoterapeutą?
Agnieszka: Ponieważ od zawsze interesowały mnie meandry ludzkiej duszy , kłopoty emocjonalne oraz poszukiwanie sposobów na ich rozwiązywanie. Lubię swoją pracę bo lubię kontakt z drugim człowiekiem ,bo każde spotkanie jest inne i niepowtarzalne.

B: Pracujesz w nurcie Gestalt - na czym to właściwie polega ?
A: Na lepszym zrozumieniu siebie:  swoich myśli, uczuć, potrzeb i przywróceniu odpowiedzialności za swoje życie. W myśl założeń Gestalt im bardziej jestem świadom tego co robię, myślę i czuję tym bardziej jestem wolny. Psychoterapia Gestalt umożliwia lepsze radzenie sobie w codziennym życiu oraz czerpanie z niego większej satysfakcji. Terapia Gestalt odwołuje się do przeżywania teraźniejszości i bycia w kontakcie z sobą, doświadczania siebie. Wszystko co pojawia się w procesie terapeutycznym jest informacja o sposobie funkcjonowania Klienta, budowania kontaktu z drugim człowiekiem oraz sposobie zaspokajania potrzeb. Gestalt podkreśla odmienność nadawania znaczenia własnemu doświadczeniu, a zmiana rozumiana jest jako stawanie się bardziej sobą poprzez zrozumienie i akceptacje siebie samego, a także branie odpowiedzialności za własne czyny.

B: Jakie techniki stosowane są w psychoterapii Gestalt?
A: W psychoterapii Gestalt stosuje się techniki polegające na wzmacnianiu i wyolbrzymianiu ekspresji, na koncentracji na przepływie świadomości w zakresie odczuwania, pracy z ciałem, pracy w fantazją, ze snem, eksperyment, psychodramę, procedury językowe itd. W psychoterapii Gestalt ważny jest kontakt i budowanie relacji z terapeutą oraz sprawdzanie co dzieje się w tym kontakcie .

B: Do kogo głównie adresowana jest psychoterapia Gestalt?
A: Terapia Gestalt zalecana jest głównie w leczeniu zaburzeń psychosomatycznych, depresji, nerwic, fobii, natręctw oraz u osób cechujących się lękliwością i zahamowaniem, perfekcjonizmem czy paranoicznością. Z drugiej strony Gestalt jest również odpowiedni dla osób ukierunkowanych na samopoznanie oraz rozwój osobisty.

B: Hipnoterapią zajmujesz się od roku. Wiele osób jednak boi się hipnozy - jest to coś nieznanego - czy hipnoterapia jest niebezpieczna? 
A: Ani mniej ani bardziej od jakiejkolwiek innej metody czy techniki terapeutycznej. Wokół hipnozy istnieje wiele mitów, a to przecież naturalny stan dla każdego z nas (wystarczy spojrzeć na maluchy jak się bawią -  są w transie - nic poza zabawą nie istnieje). Hipnoza jest częścią naszego codziennego życia. 
Ja stosuję hipnozę w celu terapeutycznym, więc po to żeby pomóc i obowiązuje mnie kodeks etyczny. Pacjent będąc w stanie hipnozy nadal ma kontakt z otaczającą go rzeczywistością.

B: Czy terapeuta może wprowadzić pacjenta w stan hipnozy bez jego zgody?
A: W psychoterapii nie stosuje się technik jeśli pacjent nie wyraża na nie zgody. W przypadku hipnozy wątpliwości są zazwyczaj związane z mylnymi wyobrażeniami na temat hipnozy, bądź przekonaniem, że to jest niebezpieczne. Często rozmowa z pacjentem na temat jego wątpliwości jest wystarczająca aby wyjaśnić wszelkie lęki z nią związane. Kiedy ktoś już raz spróbuje pracy w hipnozie, to chętnie wraca do tego typu pracy terapeutycznej.

B: Bardzo dziękuję za wywiad.

***************************************************************************

Jeżeli jesteście zainteresowani psychoterapią w nurcie Gestalt, zapraszamy do kontaktu z Agnieszką.

Agnieszka Rączka:
Kontakt: 514 559 907 


środa, 19 lutego 2014

"Basia pyta..." - Czy przekonania na prawdę można zmienić?

Rozmowa z Leszkiem Zawlockim, prowadzącym warsztaty Racjonalnej Terapii Zachowania, współzałożycielem Instytutu Psychoedukacji i Rozwoju Integralnego, właścicielem grupy Active Change.


*****************************************************************************************************************

Basia: Leszku, co to są przekonania?
Leszek: Przekonania to - najprościej mówiąc - nasze myśli (słowa, obrazy, dźwięki), które sami uważamy za prawdziwe (czyli, że rzeczywistość jest dokładnie taka, jak myślimy). Przekonania obrazowo można przyrównać do mapy, która zawsze będzie pewnym niedoskonałym odtworzeniem terenu, albo do menu w restauracji, które nigdy nie odda w pełni smaku potraw.

B: Czy można powiedzieć o przekonaniach że są dobre lub złe ?
L: Z przekonaniami jest jak z emocjami - właściwie nie ma "dobrych" i "złych". Są tylko te, które nam pomagają w życiu (zdrowe, wspierające) i te, które nam przeszkadzają w życiu (osłabiające, negatywne). Te z pierwszej kategorii ułatwiają nam poruszanie się w świecie, zaspokajanie potrzeb, budowanie dobrych relacji i ogólnie wywołują w nas neutralne lub przyjemne stany emocjonalne. Te z drugiej kategorii przekonań wywołują w nas nieprzyjemne stany emocjonalne, utrudniają zdrowe funkcjonowanie i mogą prowadzić do przeróżnych zaburzeń (tak psychicznych, jak i fizycznych).
Podsumowując - warto dbać o swoje przekonania, czyli sposób myślenia, tak jak dba się o zdrowie fizyczne. Zdrowe przekonania to podstawa zdrowia psychicznego.

B: Wiele osób czuje się bezsilnie wobec własnych negatywnych przekonań. Czy przekonania na prawdę można zmienić?
L: Można i to nawet bardzo łatwo! Jednak w praktyce okazuje się, że najpierw trzeba zmienić przekonania o... przekonaniach, np. "nie mogę się zmienić", "myślenia nie da się zmienić", "taki już jestem", "jak przestanę w to wierzyć, to nie będę już sobą", itd. Te i inne, podobne negatywne przekonania uniemożliwiają wielu osobom zmianę swojego nastawienia. Niektórzy ludzie wolą zażarcie bronić swojego myślenia (nawet, jeśli już widzą, że się mylą), niż przyznać się do tego, że rzeczywistość jest inna niż do tej pory sądzili. Klienci, którzy w gabinecie coacha czy terapeuty odkrywają, że przekonania można zmieniać, często odkrywają również, że może to być nawet przyjemna praca. I to praca, która bardzo szybko może przynieść poprawę samopoczucia i lepsze funkcjonowanie.
 
Żeby lepiej zobrazować jak to dział, weźmy na warsztat przekonanie "jestem nieśmiały". Jest to nic innego jak zwykła generalizacja, którą każdy, kto czuje się mało komfortowo w większym towarzystwie może sobie zaszczepić. Zwykle większość takich przekonań nie pochodzi nawet od nas samych, ale jest oceną, którą ktoś wyraził pod adresem takiej "cichej" osoby. I kiedy przychodzi taki "nieśmiały" na sesję coachingu lub terapii, ma już za sobą kilka lat treningu "nieśmiałości". Trzeba więc najpierw rozbroić ową etykietkę - żeby zobaczyć, kiedy ona powstała, jak ona działa na emocje i zachowanie, i że to tylko... pewien punkt widzenia. Następnie terapeuta lub coach sprawdzają gotowość klienta do wyjścia poza dotychczasowe "jestem nieśmiały" - w kierunku tworzenia nowych, bardziej wspierających przekonań. Klient tworzy listę przekonań, które w większym towarzystwie mogą zastąpić stare nawyki myślowe, np. "mam pasję, którą mogę się z innymi podzielić", "jestem ciekaw, czego mogę nauczyć się od drugiego człowieka", "zawsze mogę się przedstawić pierwszy", "ludzie chcą mnie poznać i tylko ja mogę im dać tę szansę", itp. Spośród wielu nowych przekonań, dana osoba wybiera to, które najbardziej jej pasuje i które może w prosty sposób wypróbować. Potem pozostaje już tylko behawioralny trening i ewentualnie dalsze rozwijanie przekonań.
 
Z moich doświadczeń wynika, że zmieniając myślenie, czyli sposób odbioru rzeczywistości, w stosunkowo krótkim czasie można dokonać dużej zmiany. W końcu metodą Racjonalnej Terapii Zachowań pracuje się z osobami terminalnie chorymi czy po różnych traumach.

B: Na czym w skrócie polega Racjonalna Terapia Zachowania ?
L: Na systematycznej pracy nad swoim sposobem myślenia, a tym samym na zmianie swoich emocji i nawyków. Jak sama nazwa wskazuje jest to, po pierwsze, świadoma praca nad RACJONALNOŚCIĄ swoich myśli. Drugi człon to, TERAPIA – bo Racjonalna terapia Zachowania ma walor terapeutyczny, choć może być stosowana samodzielnie, bez terapeuty czy coacha. Ostatnim elementem są ZACHOWANIA - bo efektem terapii jest zmiana nawyków poznawczych (myślowych), które przekładają się na poprawę funkcjonowania.

B: Dlaczego Racjonalna Terapia Zachowania jest taka skuteczna?
L: Ponieważ jest esencją technik poznawczo-behawioralnych, modelem tak prostym, że każdy może się go nauczyć i jest oparte na podstawach i dowodach naukowych.

B: Czy w dwa dni szkolenia rzeczywiście można zmienić negatywne przekonania?
L: Właściwie to negatywne przekonania można zmienić w kilka minut. Natomiast, aby zmiana była trwała, potrzeba wielu dni, tygodni, a nawet miesięcy żeby owe przekonania stały się naszym nowym nawykiem. Chodzi tu o systematyczne ćwiczenie nowych zachowań, które są rezultatem nowych przekonań. Ćwiczenia te są o tyle ważne, o ile stare wzorce nawyków nie znikają i - jeśli nie używamy nowego myślenia - wpadamy w stare koleiny utartych schematów.

B: Na koniec, może chciałbyś coś dodać...
L: Jeśli naszym przeznaczeniem jest mieć odrobinę przyjemności z życia i móc powiedzieć, że jesteśmy w tym życiu szczęśliwi, to warto przyjrzeć się, na ile sami dla siebie tworzymy tę przestrzeń szczęścia, wolności, radości... Naprawdę nie warto mieć tych wszystkich ograniczeń w głowie, które powodują, że w różnych sytuacjach czujemy się jak ofiary, a nie kowale swojego losu. Obsługa własnego mózgu jest możliwa i nie taka trudna :) Weź odpowiedzialność za to, w jaki sposób odbierasz świat i w jaki sposób odpowiadasz na jego zmiany!

Warsztaty z zakresu Racjonalnej Terapii Zachowania już 22-23 lutego 2014. Jeżeli jesteś zainteresowany udziałem w warsztatach kliknij tu.
Zapraszamy!

czwartek, 13 lutego 2014

Bajka o żółwiu i króliku


     Pozostając w temacie przekonań i niezwykłej siły z jaką na nas oddziałują, postanowiliśmy przedstawić Wam inspirujący przykład człowieka, który dzięki niezłomnej wierze we własne możliwości na stałe wpisał się do historii sportu.

****************************************************************************
 
     Rzecz działa się w Australii w 1983 roku, podczas dorocznego biegu wytrzymałościowego z Sydney do Melbourne. Bieg ten zwany ultramaratonem wynosi 875 km (dla porównania bieg maratoński to zaledwie 42,195 km., czyli bieg australijski przewyższa go dystansem 21- krotnie!) i jest uważany za jeden z najbardziej morderczych wyścigów świata. Trzydzieści jeden lat temu na starcie wyścigu zjawił się 61 - letni mężczyzna , ubrany w kombinezon roboczy i kalosze. Początkowo nikt nie brał go na poważnie, sądząc że to jeden z kibiców, lub jakiś prowokator. Dopiero kiedy zgłosił się po numer startowy, dla wszystkich stało się jasne, że chce wystartować w biegu.

      Dla nas, żyjących w XXI wieku, większość czasu spędzających w biurach, przed komputerami i przyzwyczajonych do zalewających nas informacji z których każda jest niezwykła i na ogromną skalę, trudno sobie uzmysłowić realne znaczenie tych liczb. 

      W ultramaratonie startują światowej klasy sportowcy, przygotowani wieloletnim treningiem i wyposażeni w najnowocześniejszy sprzęt sportowy. Średnia wieku uczestników zazwyczaj nie przekracza 30 roku życia. Nikt z uczestników tamtego wyścigu nie spodziewał się że 61- letni mężczyzna może ukończyć tak długi dystans, natomiast wielu zastanawiało się czy w ogóle go przeżyje. Mimo to niezrażony niczym mężczyna stanął na starcie wśród 150 atletów, a wtedy kamery zrobiły zbliżenie na kontrast jaki widać było pomiędzy nim, a resztą biegaczy.  Odbiegający wiekiem i ubiorem wzbudził spore zainteresowanie, więc postanowiono przeprowadzić z nim wywiad:

"- Kim jesteś i co tu robisz?
- Jestem Cliff Young. Jestem z dużego rancza za Melbourne, gdzie hodujemy owce i uprawiamy kartofle.
-Naprawdę chcesz wziąć udział w tym wyścigu?
-Tak
- Chyba zwariowałeś. Nie ma takiej możliwości, że go przebiegniesz.
- Tak, przebiegnę - powiedział -Wychowałem się na farmie, gdzie nie było nas stać na konie albo traktory i przez całe moje życie – aż do czasu, kiedy cztery lata temu zarobiliśmy w końcu trochę pieniędzy i kupiliśmy traktor – zawsze kiedy przyszły burze, musiałem wychodzić w pole, by zgonić owce. Mieliśmy 2.000 arów ziemi i 2.000 owiec. Nieraz musiałem za nimi ganiać przez dwa albo trzy dni. Trwało to bardzo długo, ale zawsze je w końcu dorwałem. Myślę, że mogę przebiec ten wyścig; to tylko dwa dni więcej. Pięć dni. Ganiałem za owcami przez trzy.”

      Kiedy bieg wystartował, zawodowi sportowcy zostawili Cliffa daleko w tyle. Widzowie i uczestnicy mieli niezłą zabawę z podstarzałego pasterza, który nie tyle biegł - co truchtał powłócząc nogami w swoich kaloszach.

      W tamtych czasach australijski bieg zajmował sportowcom 6 -7 dni. Powszechnie wiadomo było, że aby mieć siły by ukończyć go żywym, należy spać przynajmniej 6 godzin w nocy. Następnego dnia okazało się jednak, że australijski pasterz, nieznający się na fizjologii sportu ani wykładniach medycyny,  w ogóle nie zatrzymał się na noc i choć nadal zostawał sporo w tyle, biegł bez przerwy dalej. Ku zdumieniu wszystkich, zapytany w jednym z mijanych miasteczek o taktykę na dalszą cześć biegu odpowiedział, że ma zamiar biec aż dobiegnie do mety. Bez spania.

      Tak zrobił. Biegł bez przerwy, stopniowo zbliżając się do światowej czołówki, a ostatniej nocy wyprzedził wszystkich. Cliff Young - mając 61 lat nie tylko nie umarł podczas wyścigu, ale ukończył go pokonując rywali i rekord czasowy o 9 godzin! Przebiegł 875 kilometrów wyścigu w 5 dni, 15 godzin i 4 minut, nie wiedząc, że powinien spać w nocy. Powiedział, że podczas biegu wyobrażał sobie, że goni za owcami, by zdążyć przed nadchodzącą burzą. Co więcej, kiedy otrzymał nagrodę 10 000$ okazało się że w ogóle o niej nie wiedział, a ponieważ podczas biegu wypatrzył pięciu zawodników których uznał za twardszych od siebie, podzielił nagrodę po równo wśród tych uczestników.

      Cliff Young był najstarszym człowiekiem w historii który wygrał ultramaraton. Jego styl biegania został później przyjęty przez ultra-długodystansowców i nazywany "Cliff-Young-Shuffle". Obecnie aby wygrać ten wyścig, trzeba biec jak Cliff Young - bez spania, zarówno w dzień jak i w nocy.


 artykuł na podstawie: http://indywidualista.pl/2012/07/21/niesamowita-historia-cliffa-younga/

środa, 12 lutego 2014

Przekonać przekonania...


Każdy z nas wie, że istnieje coś takiego jak przekonania. Większość z nas zdaje sobie też sprawę z tego, że wpływają one na decyzje które podejmujemy, naszą samoocenę i światopogląd, a więc bezpośrednio kształtują nasze życie. Jeżeli posiadamy szereg negatywnych przekonań, mogą stanowić one w nas obszar autodestrukcji, który wręcz uniemożliwia osiągnięcie wymarzonego celu. Z kolei silne przekonanie o własnej wartości jest potężnym sprzymierzeńcem w drodze do sukcesu. Pomimo tego jak ogromny wpływ wywierają na nas przekonania które w sobie nosimy, bardzo niewielki procent ludzi zdaje sobie sprawę, że można je w realny sposób kształtować i zmieniać. Istnieje kilka technik, dzięki którym możemy zapanować nad przekonaniami - jedną z nich jest Racjonalna Terapia Zachowania (Rational Behaviour Therapy) o której przeczytacie poniżej.

            Zdaniem wielu psychologów przekonania kształtują się we wczesnym dzieciństwie - kiedy to w mózgu nie jest jeszcze rozwinięta funkcja logicznego myślenia. Dzieci automatycznie przyjmują to, co przedstawią im ich autorytety- rodzice, opiekunowie.  Bardzo często dorośli nie uświadamiają sobie, jak pozornie małe wydarzenie, może wpłynąć na psychikę dziecka. Wyobraźmy sobie przykładową sytuację w której mały chłopiec bawi się w kuchni i przez przypadek rozsypuje mąkę. Następnie zaczyna rysować na jej powierzchni kształty. Jest zafascynowany i zaciekawiony. W tym momencie do kuchni wchodzi mama - widzi rozsypaną mąkę i bałagan - krzyczy na dziecko. Pod wpływem tego wydarzenia w chłopcu może zrodzić się przekonanie, że rysowanie powoduje złość mamy, a idąc dalej to pozornie niewielkie wydarzenie (zwłaszcza jeśli powtórzy się kilkakrotnie), może spowodować zahamowanie rozwoju artystycznego dziecka. Takie przekonania zbudowanie we wczesnym dzieciństwie, są silnie zakorzenione, ale można je zidentyfikować i stopniowo zmienić.

Identyfikacja własnych przekonań:

Aby móc pracować nad zmianą przekonań, trzeba je sobie uświadomić. Sztandarowym przykładem może być identyfikacja przekonań związanych z bogactwem. Wyciągnij kartkę i zapisz wszystkie skojarzenia jakie masz z posiadaniem pieniędzy. Bardzo częstym  przekonaniem jest to, że na pieniądze trzeba długo i ciężko pracować. Dużo pracy to stres, pracoholizm, brak czasu dla rodziny...wyższa pensja to wyższe podatki... itd. Dla osoby z takim systemem przekonań bogactwo kojarzy się tak negatywnie, że sama będzie się bronić przed posiadaniem większej ilości pieniędzy. Tak właśnie działają przekonania.

Wpływ jaki wywierają na nas nasze przekonania - jest ogromny.  Pytanie, co zrobić, kiedy już zdamy sobie sprawę z tego co nas ogranicza. Czy da się tak na prawdę, zmienić ograniczające nas przekonania? 
- Tak, da się - ale wymaga to świadomej pracy. Istnieje kilka narzędzi psychologicznych, dzięki którym możemy wpłynąć na nasze przekonania. Jedną z nich jest już wspomniana już wcześniej Racjonalna Terapia Zachowań.

W naszym Instytucie oferujemy warsztaty dotyczące Racjonalnej Terapii Zachowania (RTZ), której autorem jest amerykański lekarz - psychiatra Maxie C. Maultsby. Jest to metoda samopomocy emocjonalnej wywodząca się z nurtów poznawczo-behawioralnych. U jej podstaw stoi założenie, że to nie fakty wywołują emocje, ale nasze przekonania o faktach - parafrazując Epikleta - „nie zdarzenia nas smucą, ale to jak je widzimy“. Celem metody jest zmiana niezdrowych przekonań, wyzbycie się destrukcyjnego dialogu wewnętrznego i pozbycie irracjonalnych obaw.  RTZ ma charakter krótkoterminowy, ale daje długoterminowe rezultaty, ponieważ  niejako odblokowuje nas samych na podjęcie działania, które do tej pory sami sobie uniemożliwialiśmy. Warto dodać że technika RTZ stosowana jest w leczeniu rozmaitych lęków np. związanych z wystąpieniami publicznymi. Jest to paradoksalnie prosta metoda, niezwykle praktyczna,  a dająca niezwykłe rezultaty.

Jeżeli jesteście zainteresowani tematyką Racjonalnej Terapii Zachowań, zapraszamy Was na warsztaty które odbędą się w dniach 22-23.02. 2014 r. na Powroźniczej 6/2.  A już niebawem, wywiad z cyklu "Basia pyta..." z Leszkiem Zawlockim - współzałożycielem Instytutu Psychoedukacji i Rozwoju Integralnego, właścicielem grupy Active Change, trenerem, coachem i wykładowcą.

Koniecznie przeczytajcie!

Barbara Kuźniar