czwartek, 13 lutego 2014

Bajka o żółwiu i króliku


     Pozostając w temacie przekonań i niezwykłej siły z jaką na nas oddziałują, postanowiliśmy przedstawić Wam inspirujący przykład człowieka, który dzięki niezłomnej wierze we własne możliwości na stałe wpisał się do historii sportu.

****************************************************************************
 
     Rzecz działa się w Australii w 1983 roku, podczas dorocznego biegu wytrzymałościowego z Sydney do Melbourne. Bieg ten zwany ultramaratonem wynosi 875 km (dla porównania bieg maratoński to zaledwie 42,195 km., czyli bieg australijski przewyższa go dystansem 21- krotnie!) i jest uważany za jeden z najbardziej morderczych wyścigów świata. Trzydzieści jeden lat temu na starcie wyścigu zjawił się 61 - letni mężczyzna , ubrany w kombinezon roboczy i kalosze. Początkowo nikt nie brał go na poważnie, sądząc że to jeden z kibiców, lub jakiś prowokator. Dopiero kiedy zgłosił się po numer startowy, dla wszystkich stało się jasne, że chce wystartować w biegu.

      Dla nas, żyjących w XXI wieku, większość czasu spędzających w biurach, przed komputerami i przyzwyczajonych do zalewających nas informacji z których każda jest niezwykła i na ogromną skalę, trudno sobie uzmysłowić realne znaczenie tych liczb. 

      W ultramaratonie startują światowej klasy sportowcy, przygotowani wieloletnim treningiem i wyposażeni w najnowocześniejszy sprzęt sportowy. Średnia wieku uczestników zazwyczaj nie przekracza 30 roku życia. Nikt z uczestników tamtego wyścigu nie spodziewał się że 61- letni mężczyzna może ukończyć tak długi dystans, natomiast wielu zastanawiało się czy w ogóle go przeżyje. Mimo to niezrażony niczym mężczyna stanął na starcie wśród 150 atletów, a wtedy kamery zrobiły zbliżenie na kontrast jaki widać było pomiędzy nim, a resztą biegaczy.  Odbiegający wiekiem i ubiorem wzbudził spore zainteresowanie, więc postanowiono przeprowadzić z nim wywiad:

"- Kim jesteś i co tu robisz?
- Jestem Cliff Young. Jestem z dużego rancza za Melbourne, gdzie hodujemy owce i uprawiamy kartofle.
-Naprawdę chcesz wziąć udział w tym wyścigu?
-Tak
- Chyba zwariowałeś. Nie ma takiej możliwości, że go przebiegniesz.
- Tak, przebiegnę - powiedział -Wychowałem się na farmie, gdzie nie było nas stać na konie albo traktory i przez całe moje życie – aż do czasu, kiedy cztery lata temu zarobiliśmy w końcu trochę pieniędzy i kupiliśmy traktor – zawsze kiedy przyszły burze, musiałem wychodzić w pole, by zgonić owce. Mieliśmy 2.000 arów ziemi i 2.000 owiec. Nieraz musiałem za nimi ganiać przez dwa albo trzy dni. Trwało to bardzo długo, ale zawsze je w końcu dorwałem. Myślę, że mogę przebiec ten wyścig; to tylko dwa dni więcej. Pięć dni. Ganiałem za owcami przez trzy.”

      Kiedy bieg wystartował, zawodowi sportowcy zostawili Cliffa daleko w tyle. Widzowie i uczestnicy mieli niezłą zabawę z podstarzałego pasterza, który nie tyle biegł - co truchtał powłócząc nogami w swoich kaloszach.

      W tamtych czasach australijski bieg zajmował sportowcom 6 -7 dni. Powszechnie wiadomo było, że aby mieć siły by ukończyć go żywym, należy spać przynajmniej 6 godzin w nocy. Następnego dnia okazało się jednak, że australijski pasterz, nieznający się na fizjologii sportu ani wykładniach medycyny,  w ogóle nie zatrzymał się na noc i choć nadal zostawał sporo w tyle, biegł bez przerwy dalej. Ku zdumieniu wszystkich, zapytany w jednym z mijanych miasteczek o taktykę na dalszą cześć biegu odpowiedział, że ma zamiar biec aż dobiegnie do mety. Bez spania.

      Tak zrobił. Biegł bez przerwy, stopniowo zbliżając się do światowej czołówki, a ostatniej nocy wyprzedził wszystkich. Cliff Young - mając 61 lat nie tylko nie umarł podczas wyścigu, ale ukończył go pokonując rywali i rekord czasowy o 9 godzin! Przebiegł 875 kilometrów wyścigu w 5 dni, 15 godzin i 4 minut, nie wiedząc, że powinien spać w nocy. Powiedział, że podczas biegu wyobrażał sobie, że goni za owcami, by zdążyć przed nadchodzącą burzą. Co więcej, kiedy otrzymał nagrodę 10 000$ okazało się że w ogóle o niej nie wiedział, a ponieważ podczas biegu wypatrzył pięciu zawodników których uznał za twardszych od siebie, podzielił nagrodę po równo wśród tych uczestników.

      Cliff Young był najstarszym człowiekiem w historii który wygrał ultramaraton. Jego styl biegania został później przyjęty przez ultra-długodystansowców i nazywany "Cliff-Young-Shuffle". Obecnie aby wygrać ten wyścig, trzeba biec jak Cliff Young - bez spania, zarówno w dzień jak i w nocy.


 artykuł na podstawie: http://indywidualista.pl/2012/07/21/niesamowita-historia-cliffa-younga/

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz